Informacje personalne

Votum separatum
Leeds United
Coca-Cola League One
Anglia, sezon 2010/11
Manifesty użytkownika Pucek przeczytało już 35803 czytelników!
Łącznie swój komentarz zostawiło 1114 z nich.
BIURO PRASOWE RZĄDU
- Pokaż notki z kategorii:
- Manager (16)
- Scena (10)
- Publicystyka (28)
- Pozostałe (6)
Ostatnie blogi użytkownika
Jesteśmy drużyną marzycieli
Brak ambicji, brak pomysłu, brak planu. Dzisiaj, a jutro, to niewiadomo. Trwanie. Zmęczenie i czasem faktycznie – wygrane, ależ jakie to zwycięstwa? Niezadowolenie razem z bezczynnością, z nudą. Brak ambicji. Żałosne i smutne życie. Na kredyt. To charakteryzowało Leeds przed przyjściem Lorimera. Teraz jest już tu inaczej, bo jest cel, są zmiany, pomagają wyniki. Bez cienia
skrępowania można się uśmiechać, znowu wierzyć we własne siły, w to, że już w przyszłym sezonie, znowu na Elland Road zagramy z najlepszymi. Przyjadą tu Arsenal, Manchester, Liverpool, Chelsea. Nauczyłem tych chłopaków wierzyć, że można, że to ciągłe poprawianie, zmienianie, szukanie ma sens i już nie tracimy tu czasu na byle kogo i byle co. Faktycznie, czasem się bawimy… ale to inna bajka. To zemsta za nasze wczoraj. Bić przede wszystkim kurwy, no i złodziei.
Puchar Anglii. Mecz z Barnet przebiega zgodnie z oczekiwaniami – mamy przewagę, strzelamy bramki i pewnie awansujemy do kolejnej rundy. 3:0 i pa frajerzy. Po cichu i spokojnie zrealizowaliśmy bardzo duży projekt, jakim było sprowadzenie z wolnego transferu samego Tima Hildebranda! Ten zaś w
debiucie zachowuje czyste konto i ogrywamy 2:0 Birmingham. W obecności niemalże 40 000 widzów podobnym wynikiem pokonujemy rywala z Nottingham Forest. O dziwo fatalnie spisał się Beckford, najlepszy strzelec ligi, który w tym meczu marnował wszystkie okazje. Podobnie było w meczu z Watford, ostatecznie wygranym przez Leeds 2:1.
Na Elland Road dzieje się coś pięknego. Jeszcze niedawno wszyscy razem bardzo upokorzeni – drużyna, miasto, no i przede wszystkim ludzie. W lidze trzeciej, w myśli jeszcze niżej. A dzisiaj jakby odmienieni, szczęśliwi, z ogromną energią, z nieprzeciętną wiarą we własne możliwości, w to, że los czasem może być łaskawy. Ale jeszcze bardziej w maksymę, że najwięcej zależy od nas samych. Peter Lorimer jest dla nich jak natchnienie dla poety, jak wena, jak nadzieja. Dla niego samego tym samym jest odbudowa, on lubi kiedy mu ufają,
kiedy dają szansę, a tego efekty są przeogromne. Rytmiczny doping, pełne trybuny, kibice, których nie wypełnia już frustracja i zaangażowani w to wszystko piłkarze. Taka futbolowa Battle of Britain. Urocza jak pojedynek Luftwaffe i RAF. Przebiegłość Hugha Dowdinga triumfująca nad cynizmem Hermanna Göringa. Tu właśnie, w Yorkshire zreperowano te skrzydła zwycięstwa i lata się jeszcze fajniej. Snodgrass i Klauss fruwają ślicznie, swobodnie. Szkoda, że tego nie widzicie. Middlesbrough przegrywa z Leeds 0:2.
W Pucharze Anglii z trudem uporaliśmy się z Huddersfield (1:0), ale udało się przebrnąć do kolejnej rundy. Na pohybel skurwysynom!
Niespodziewanie Leeds ulega Swansea 1:3. To pierwsza porażka od 8 spotkań. Wprawdzie wciąż Leeds United pozostaje liderem, ale już za jego plecami kłębią się Ipswich oraz Wigan. Po remisie z Cardiff udaje nam się wygrać, na dodatek po dwóch rzutach karnych z Portsmouth aż 3:1! Kolejne, tym razem pucharowe spotkanie z Sheffield United nie sprawia nam większych kłopotów, a świadczy o tym spokojna wygrana 2:0. To będzie już ćwierćfinał Pucharu Anglii, a tam czeka tylko Swansea! Przed Leeds
United ogromna szansa, chyba na jeden z pierwszych cudów. Ależ byłoby niesamowicie, gdybyśmy zdołali wygrać ten puchar. To coś, o czym każdy tutaj może tylko marzyć. Może wreszcie przyszedł czas na marzenia? Kto wie. Po ciężkiej walce Leeds pokonuje na wyjeździe Wigan 2:1. Kilka dni potem zaledwie remisujemy 3:3 z Derby. Gdy Skacel w 91. minucie zdobył bramkę na 3:2 zdawało się, że spokojnie dowieziemy szczęśliwe zwycięstwo do końca. Niestety nie. Trzy minuty później do naszej siatki z rzutu karnego podyktowanego po faulu Kilkenny’ego trafił Fabio. Los jednak bywa sprawiedliwy, a przekonujemy się o tym na wyjeździe z Preston, gdzie w doliczonym czasie Becchio ustala wynik meczu na 2:1 dla Leeds.
Brytyjski, marcowy zimny poranek. Jakieś 6 stopni. Dzień zaczyna się od piwa, jak zawsze, bo lepiej się myśli. Potem prysznic, jakieś śniadanie – może grzanki, do tego pewnie bekon i obowiązkowo herbata. Totalnie typowo rozpoczyna się mój 603 dzień za sterami zespołu. Wio na stadion, bo zagramy z Sheffield Wednesday. Pewnie nie zdarzy się nic wielkiego, już tyle minęło, a aż tyle udało się tutaj zrobić. W tej drodze do Premiership, do sławy, czujemy się po prostu kurwa idealnie. 3:1.
Wraca Puchar Anglii. Ćwierćfinałowe spotkanie zagramy na wyjeździe ze Swansea, które wyeliminowało Arsenal. Pogrom, 4:1 dla The Peacoks i półfinał jest nasz! Na Wembley zagramy z Tottenhamem, w drugiej parze Manchester City będzie rywalizował z Chelsea. Fatalny brak skuteczności i przegrana z Coventry 0:1. Ipswich mogło nam uciec na trzy punkty, ale także doznaje porażki. Trafienia Beckforda i Skacela dają nam zwycięstwo 2:1 z MK Dons. Po 40 kolejkach jesteśmy liderem z 86 punktami.
W Leeds zmiana na stanowisku prezesa – Kena Batesa zmienia bliski współpracownik, członek zarządu, Mark Taylor. To kosmetyka, nie powinno być żadnej rewolucji – po prostu zmieniają się ludzie. Na wyjeździe wynikiem 1:0 zdobywamy 3 punkty w meczu z QPR. Miejsce barażowe mamy już pewne.
Nowy prezes, któremu trochę odjebało, ku mojemu lekkiemu zdziwieniu zaczyna
zaskakiwać. Ogłasza, że nie planuje żadnych inwestycji w obiekty klubowe i niespodziewanie zrywa współpracę z klubem filialnym z Guiseley. Podobno Leeds zamierza zmodyfikować swoją długofalową strategię rozwoju. A chuj, ja mam swoją robotę. 3:0 z Crystal Palace. Przegrana 1:2 z walczącym o utrzymanie Reading jest nam bardzo nie w smak. W meczu z Tottenhamem, przez kontuzje nie zagrają King oraz Becchio.
Gorączka na trybunach Wembley, gdzie zgromadziło się dzisiaj 86000 kibiców…
...Można być redaktorem, można być też mitomanem W miarę możliwości, ze sporą uwagą staram się czytać wszystkie teksty ukazujące się na łamach CM Revolution, jeżeli oczywiście nie dotyczą odniesienia piosenki Stachurskiego do Football...
Taktyczni chuligani wolności Przychodzą takie chwile, które zrozumie tylko ktoś szczególny, wyjątkowy. Zwykle mówi się wtedy o kimś takim, że ma łeb na karku. Jest zorientowany, działa sprawnie, myśli. Tutaj pracuje się...
Totalny klasyk, obficie opłacane gwiazdy, miliony widzów, ogromne zaangażowanie. Choć jedna strona ciągle, przez niemalże 60 minut wciąż dominowała, to satysfakcja z udziału w widowisku powinna być przeogromna. Rosja –...
Armia zbawienia Końcem czerwca Ken Bates postanowił rozpocząć negocjacje kontraktowe z Peterem Lorimerem, które zapowiadały się na bardzo trudne, chociaż obaj z góry zakładali, że są sobie niezbędni. Szefem drużyny był...
Miewam czasem, a raczej dokładnie co dwa lata, bo zimowa przecież przeplata się z letnią wrażenie dziwności, sportowej polskiej choroby. A zarażeni nią już jesteśmy wszyscy, bo tak bardzo po dziś dzień odczuwamy to piętno głodu. Złotego burczenia w...

